Ostatnia zmiana na rampie

Ostatnia zmiana na rampie

Wreszcie nadszedł ten dzień. Po dwóch i pół roku na lotnisku w Gdańsku, w tym prawie dwóch latach w koordynacji, czas iść dalej. Za mną dwie ostatnie rotacje w mojej rampowej karierze. Dokładnie 22. listopada, miała miejsce moja ostatnia zmiana operacyjna w Welcome.


Po niemal dwóch i pół roku na lotnisku w Gdańsku, pora się pożegnać. To był rewelacyjny czas, z masą świetnych osób! Było czasami ciężko, w niektóre dni nie wiedziałem w co włożyć ręce, za co się wziąć i jakim cudem się wyrobiłem. Bywały po dwie czy trzy nocki pod rząd. Czasami lał deszcz, innym razem wiał silny wiatr, czy padał śnieg. Bywały mrozy i upały, opóźnienia po kilka godzin, czy awarie systemu. Liczne, nietypowe sytuacje, usterki, konflikty z pasażerami, czy ewakuacje lotniska. Jednak mimo tego jakoś się udawało. Samoloty latały bezpiecznie, zazwyczaj o czasie i zawsze proceduralnie. Choć rozstaję się z płytą w Gdańsku, moja przygoda z lotnictwem się nie kończy.

Ostatnia zmiana na płycie

Ostatnia zmiana operacyjna miała miejsce w niedzielę, 22. listopada. Podczas tego dnia wykonałem dwie rotacje – SASa do Kopenhagi i KLMa do Amsterdamu, oraz pomogłem przy przylotach z Turku i Goteborga. De facto ostatni jednak rejs, który koordynowałem to KL 1922 do Amsterdamu, który wykonał Embraer 190 linii KLM o znakach PH-EZW.

Na koniec wypychania zrobiłem coś nie do końca proceduralnego. Gdy kapitan dał znać, że mogę się rozłączać, do standardowej formułki dodałem: I would like you to know that you are my last departure as a flight coordinator. For the last two years I had a wonderful time and thank you and thanks to KLM for being a part of it. Have a good flight, signing off. Goodbye.

Oczywiście przyniosłem ciasto. Nie da się inaczej. Pozostałe sekcje poza koordynacją mile widziane, choć w obecnych czasach, w niedzielę wieczorem nie ma na lotnisku wielu osób. W ciągu dnia czasami jest jeden koordynator plus lider i kierownik z kilkoma chłopakami z płyty i sortowni. Taki mamy już klimat.

Czas podsumowań

Za sobą mam setki odprawionych samolotów i tysiące podróżnych. Wypuściłem w powietrze dziesiątki ton cargo i tysiące bagaży. Dokładna ilość wylotów to 875. Oczywiście są to rejsy, które mam przypisane na swoje konto. Lotów ad-hoc nie liczę, ale nie było ich wiele. Zazwyczaj to co miałem wpisane w planie dnia, pokrywało się z rzeczywistością. Wśród nich były niezliczone rejsy cargo (najlepsze podczas peaków), czartery, loty wojskowe i specjalne. Na koncie mam między innymi Boeinga 747, czy węgierskie wojsko. Przeżyłem upały, burze, mrozy czy śnieżyce. Wiem co to znaczy biegać z papierami na samolot i jak nawet tak niepozorna robota jest istotna.

Co stąd wyniosę? Na pewno masę dobrych wspomnień. Olbrzymie doświadczenie i profesjonalizm, ale i często specyficzny humor lotniska. Dzięki ludziom, którzy potrafili toczyć bekę nawet z mgły, nauczyłem się jak ważne jest za wszelką cenę przestrzeganie procedur. I tak, jest to czasami upierdliwe i męczące. Z drugiej strony jednak wchodzi to w krew i dzięki temu człowiek w swojej dalszej karierze zawodowej nie idzie na kompromisy

Dziękuję wszystkim i każdemu z osobna za ponad dwa lata wspaniałej współpracy, oraz za to, że mogłem być częścią zespołu Welcome w Gdańsku. Możliwe, że za jakiś czas znowu się zobaczymy. Tym razem jednak w nieco innym charakterze. Do zobaczenia, trzymajcie się!

Przedstawione na blogu treści są prywatnymi opiniami i nie są oficjalnym stanowiskiem żadnej z firm z którą współpracuję, bądź współpracowałem. Oznacza to, że zawarte tu treści nie są stanowskiem firm Welcome Airport Service, Wizzair, czy Egnatia Aviation.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *