Z życia Kadeta: Dzień 2

Z życia Kadeta: Dzień 2

Pierwszy dzień normalnych zajęć za mną. Fakt, póki co jest tydzień przypomnienia z matmy i fizy jako wstęp do kursu. Mimo tego już czuję jak zaczyna wchodzić tryb szkoły. Przyzwyczaiłem się do nowej strefy czasowej, poznałem kolejnych sześć kotów, oraz wiem już gdzie jest sklep. Robi się dobrze. Kolejny dzień z życia kadeta.

Siedem stopni i nadal sporo chmur – tak podsumuję drugi dzień w Kavali. W ciągu dnia przebijało się trochę słońca, a wieczorem zaczęło się ocieplenie. Na sobotę widać koło 15 stopni, więc robi się fajnie. Tak właśnie wygląda zima w Grecji. Ostatnie kilka dni to podobno rzadkość, bo zazwyczaj pogoda jest niezła i temperatura raczej nie spada poniżej 10 stopni.

Powrót do liceum

Pierwszy tydzień w Egnatii to „prezent świąteczny” w postaci przypomnienia z matmy i fizyki. Na późniejszym etapie ułatwi to naukę, bo liczenia jest sporo. Nawet w takiej meteorologii trzeba przeliczać temperaturę czy ciśnienie na danym poziomie. Do tego gęstość powietrza, wektor wiatru, crosswind itd. Dzień pierwszy to przypomnienie z matmy na licealnym poziomie. Cholera, moja wiedza maturalna pooooszła hen. Znaczy, wiem jak się liczy, ale straciłem płynność w takich kwestiach jak pierwiastki, liczenie w pamięci, czy proporcje. Kilka dni przypomnienia i mam nadzieję będzie lepiej.

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, uczymy się zdalnie. Jest to związane z sytuacją COVIDową w Grecji. Nie jest ona ogólnie zła, ale rząd maksymalnie utrudnia opuszczanie domów. Przetestowałem dziś opcję z wyjściem z domu. Na zewnątrz można wyjść tylko między 5:00 a 21:00 i tylko w jednym z kilku powodów. Wśród nich są zakupy, wyjście do lekarza, szkoła, czy aktywność sportowa. Żeby jednak policja podczas kontroli wiedziała, że idziesz pobiegać, a nie na przykład robić ognisko, musisz wysłać SMSa (działa tylko na greckich kartach SIM), wydrukować, lub napisać oświadczenie, że w takich godzinach, tego dnia, robisz to w tym miejscu. Nie wiem jeszcze jak często są kontrole w Kavali. Do tej pory zaliczyłem tylko przejazd taksówką z lotniska do domu i dziś wyjście na zakupy. Minąłem zaparkowany radiowóz dwa razy i kontroli zero.

Wincyj kitku

Grecja stoi kotami, podobnie jak chyba całe południe Europy. Do jakiejś ósemki, którą poznałem wczoraj, dołączyło kolejnych z pięć. W tym trójka kociąt, które uznały mnie za swoją mamę, gdy wracałem z zakupów. Posmyrałem je na tyle na ile pozwolił mi plecak wyładowany zakupami, głównie wodą.

Cenowo Grecja stoi podobnie jak Polska. Jeśli kupuje się tylko paczkowane żarcie, to jest nieco drożej, ale biorąc np. ser zza lady, można najeść się nawet za mniej niż w Polszy. Drogie są jednak usługi – pizza kosztuje około 2 razy tyle co nad Wisłą, choć składniki chodzą mniej więcej tak samo jak w Biedronce. Podobnie z taksówkami, hotelami, czy jedzeniem w restauracjach. W sobotę planuję większe zakupy, żeby nie chodzić co dwa dni do sklepu, a jeśli już to najwyżej po chleb i może jakieś napoje. Wtedy też spróbuję zrobić jakieś porównanie cenowe. Może uda się także (pod płaszczykiem aktywności fizycznej) pozwiedzać nieco miasto, zwłaszcza że sobota zapowiada się dość pogodnie i ciepło. Co więcej, będę miał wolne.

Na czwartek planowane jest odebranie materiałów szkoleniowych. Później kolejna dawka przypominajek z matmy i prawdopodobnie z fizy. Po 14:30 czasu miejscowego (LT) porobię kilka zdjęć w rejonie. Obczaicie na Instagramie jak mi się mieszka.

Przedstawione na blogu treści są prywatnymi opiniami i nie są oficjalnym stanowiskiem żadnej z firm z którą współpracuję, bądź współpracowałem. Oznacza to, że zawarte tu treści nie są stanowskiem firm Welcome Airport Service, Wizzair, czy Egnatia Aviation.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *